XXV Niedziela Zwykła. Uczciwą pracą i życiem chrześcijańskim wypełniamy swe powołanie. Komentarze do liturgii i modlitwa wiernych. Zostaliśmy zaproszeni do winnicy Bożej — Kościoła. Przez swoją pracę, życie rodzinne, życie społeczne mamy wypełniać powołanie chrześcijańskie. Każdy czas i każda praca ma nas zbliżać do
XXXIII Niedziela Zwykła. Pomnażamy Boże dary oczekując na powrót Chrystusa. Komentarze do liturgii i modlitwa wiernych. Wprowadzenie do liturgii. Wszystko mamy od Boga. On ubogacił nas swymi darami, swą łaską, miłością, zbawieniem. Przez swe życie, wiarę i dobrą wolę mamy pomnażać dobra otrzymane od Boga.
VII Niedziela Zwykła, rok C, 20.02.2022 – komentarz do Ewangelii. „Zdobądź” wroga dla Jezusa! Rozważa: ks. Jakub Dzierżak . VII Niedziela Zwykła, rok C (20.02.2022 r.) Czy jesteś w stanie uwierzyć, że człowiek, który wyrządza ci krzywdę, zmieni się, jeżeli odpłacisz mu dobrem?
Niedziela zwykła, rok A Kpł 19,1-2.17-18 Ps 103 1 Kor 3,16-23 Mt 5,38-48 Liturgia Słowa wg lekcjonarza z 2015 roku Liturgia Słowa do odsłuchania (wersja wideo) Liturgia Słowa według starego lekcjonarza
Przed tygodniem do Abrahama przyszło trzech nieznajomych. Po ugoszczeniu padła obietnica dla Sary, że za rok będzie mieć syna. Dziś dwaj z nich poszli do Sodomy, by naocznie przekonać się o wielości i wielkości grzechów, a jednocześnie, by ocalić od zagłady Lota i jego rodzinę. Ten trzeci pozostał z Abrahamem, by poinformować
Portal Wiara.pl 95 Od słowa do Słowa 17 niedziela zwykła C. WIARA.PL DODANE 25.07.2013 AKTUALIZACJA 26.09.2019. Proście, a będzie wam dane Uroczystość
XIX Niedziela Zwykła. liturgia.wiara.pl Komentarze i modlitwa wiernych Rok C XIX Niedziela Zwykła. rss newsletter facebook twitter. wiecej ». Czytania. Pierwsze czytanie. Ez 34,11–12.15–17. Psalm.
Fragmenty książki - Homilie na niedziele i święta Rok A, B, C. (17. Niedziela zwykła roku C) "Nie mówcie wiele" (17. Niedziela zwykła roku C)
Kazania-homilie: XVII niedziela zwykła, Rok C. o. Jarosław Liebersbach CSsR (28 lipca 2013 roku, Rok C, I) o. Ryszard Hajduk CSsR (24 lipca 2016 roku, Rok C, II) o. Mariam Krakowski CSsR (28 lipca 2019 roku, Rok C, I) o. Paweł Drobot CSsR (24 lipca 2022 roku, Rok C, II) Drukuj
Niedziela, IV Tydzień Zwykły, rok B, Mk 1,21-28 . Nawracajcie się! 24 stycznia 2021. 17 stycznia 2021. Niedziela, II Tydzień Zwykły, rok B, J 1,35-42
M13Cz3V. Philippe de Campaigne Dziewica z Dzieciątkiem Powrót do Niedziele zwykłe, Niedziele zwykłe 13 – 18, Powrót do Linki 17 NZ rok A: Ewangelia: Mt 13, 44 – 52; Słowo Boże Przypowieść o skarbie i perle 44 Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Przypowieść o sieci 47 Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych50 i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie Zrozumieliście to wszystko?» Odpowiedzieli Mu: «Tak jest».52 A On rzekł do nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare». Refleksja Duccio di Buoninsegna Jezus objawia się nad Jeziorem Tyberiadzkim Lusia Ogińska Skarb i perła (Ewangelia według św. Mateusza: 13, 44 — 46) Pośród przekupniów, wśród towarówi szeleszczących barwnych sukien,uliczek, krzyku i straganów,szedł pewien zamyślony przystanął przed stolikiem,pochylił się i zbladł śmiertelnie,oczy miał nieprzytomne, dzikie,gdyż ujrzał jaśniejącą perłę. Kupiec wyprzedał swój dobytek,majątek, złoto, dobra cenne,i cieszył się, i śpiewał przy tern,gdyż kupił jaśniejącą ją w dłoniach, był szczęśliwy,śmiejąc się, płacząc, ruszył w drogę:– Boże jedyny, Boże żywy,Z tym moim skarbem umrzeć mogę.., A gdy ty znajdziesz perłę czystą,to padnij przed nią na kolana,i oddaj za nią — oddaj wszystkoza perłę, skarb — Królestwo Pana… Gdzie szukać, jak odnaleźć perłę?Na każdym miejscu leżeć może,jak Oko Boga Nieśmiertelne,a w środku, w nim — Królestwo Boże! «Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 22 Jan Twardowski Czemu Czemu się urwałem czemu mnie nie byłoczemu jak strażak biegłem nieprzytomniestale w drodze jak Kolumb który szukał pieprzu nim wróciłem był Jezusi pytał się o mnie «Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 373 Maria Imelda Kosmala Śladami Matki AngeliZamiast wstępu Oglądaj siebie w pierwszych źródłachOdczytuj drogę pierwszych blaskóważ krew się ozwie tamtym tętnemaż dźwigniesz brzemię nowej łaskiw dziedzictwie stary— nową świętość Choć głębie źródeł obrastająsrebrem patyny mchem legendyw nich bije siła życiodajnaw nich płynie mocny nurt tajemnicwczorajszy ogień — znak dzisiejszy «Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 97 Jan Twardowski Płacz Znajdzie Ciebie ten kto nie szukanie prosi nie kołaczebyle powiedział ale ze mnie…lufai ryknął płaczem «Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 403 Do góry Powrót do Niedziele zwykłe Powrót do Linki 17 NZ rok B: Ewangelia: J 6, 1 – 15; Słowo Boże Cudowne rozmnożenie chleba 1 Potem Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi A zbliżało się święto żydowskie, Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: «Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?»6 A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać».8 Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego:9 «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?»10 Jezus zatem rzekł: «Każcie ludziom usiąść!» A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło».13 Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat».15 Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę. Refleksja Lambert Lombard Cud chleba i ryb Jan Twardowski Wdzięczność Jest taka wdzięczność kiedy chcesz dziękowaćlecz przystajesz jak gapa bo nie widzisz komua przecież sam nie jesteś płacząc po kryjomuNiewidzialny jest z tobą co jak kasztan spadajest taka wdzięczność kiedy chcesz całowaćoczy włosy niewidzialne ręcepowietrze deszcz co chlapiezimę saneczki dziecięcedom rodzinny co spłonął z portretem bez ucharozstania niby przypadkowekiedy żyć nie wypada a umrzeć nie wolnojest taka wdzięczność kiedy chcesz dziękowaćza to że niosą ciebie nieznane ramionaa to czego nie chcesz najbardziej się przydaszukasz w niebie tak tłoczno i tam też nie widać «Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 427 Jan Twardowski Ja Jezu czemu przychodziszciemnoczarny bocian rąbnął łapą białegogłowa tępa jak drewnowidziszjeśli jest noc musi być dzieńjeśli łza uśmiechjak źleto i Bóg jest na pewno «Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 451 Do góry Powrót do Niedziele zwykłe Powrót do Linki 17 NZ rok C: Ewangelia: Łk 11, 1 – 13; Słowo Boże Modlitwa 1 Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów».2 A On rzekł do nich: «Kiedy się modlicie, mówcie:Ojcze, niech się święci Twoje imię;niech przyjdzie Twoje królestwo!3 Naszego chleba powszedniego* dawaj nam na każdy dzień4 i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie». Natrętny przyjaciel 5 Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: “Przyjacielu, użycz mi trzy chleby,6 bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”.7 Lecz tamten odpowie z wewnątrz: “Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”.8 Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Wytrwałość w modlitwie 9 I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża?12 Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona?13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą». Refleksja Luca Signorelli Modlitwa w Ogrójcu Zygmunt Ławrynowicz Panie naucz nas się modlić Panie naucz nas się modlićbyśmy byli jako pielgrzymiwędrujący przez rzeki złego czasupo kamykach świętych wersetówale daj nam wesołe życieoddal smutek twarzyzakapturzonych mękąpozwól nad różą trwać w zachwyciei na rękach unieść krople rosystrącone skrzydłem ptakaz porannych gałęzi Panie naucz nas się modlićopraw w uśmiech pogodnygodziny czarnych zamyśleńi pozwól perły radościwyławiać z muszli różowychnaucz nas psalmów wezbranych Twą chwaląbyśmy byli jak czułe faleszepczące złote pacierzeu stóp wieczności Panie naucz nas się modlići rozmiłować w miłości Panie naucz nas się modlićwe dnie i w nocy i o każdej porzew domu a zwłaszcza na ulicachtętniących jałową gwarąw kraju nad którym niebo się zachwycai tam gdzie nad nędzą płaczą aniołowiew gotyckich katedrach i kościołachw bogatych i biednych miastachi w cichych zaułkach gdzie antyczna latarniakrzykiem przeszłości wyrasta nad szybą świata zapłakanąpozwól nampozwól zgiąć kolano Panie naucz nas się modlićtak by modlitwą byłocale nasze życiebyśmy weseli i pogodnirozmiłowali się w błękiciei rozkochali się w przestworzachbyśmy byli podobni strumieniom rozśpiewanymdaleką legendą morza Panie naucz nas się modlićzabierz smutek z dusz osowiałychzgarnij nam z oczu złych zwątpień pajęczynyi pozwól pozwól Panieniech nasze psalmy będą niby pieśni lasówgdy po wyniosłych koronachbiegną szalone wiatryniech wzlecą ponad światem słabymjak szum tysiąca skrzydełbijących na alarmjak płomień co nocsłomianej trwogi zapalai pustkę niepokoju malujew luny błogosławionych pożarów w każdą noc bełkotliwej trwogiw każdy świt co budzi gwizdem przeraźliwymPanie naucz się modlićnas połamanych i krzywych «Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 363 Władysław Milczarek * * *Ja Cię nie mogę zrozumieć, ja Cię nie mogę odnaleźć,o najmądrzejszy z ludzi, Proroku z miasta Betlejem… Chodzę samotny wśród tłumów, zaglądam w oczy jak Judasz,może się zdradzisz uśmiechem, może ktoś z bliskich Cię wyda. Może jak objawienie ujrzę Twe smutne oczy,a twarda moja dusza wtedy naprawdę zapłacze. Tak ciężko mi bez Ciebie, taką mam w sercu pustkę,tak dawno Twego imienia nie wymawiały me usta. Jak cień się wlecze za mną przekleństwo Twego krzyża,wybaw mnie z tego, Panie, o nieśmiertelny Boże! Dławi mnie straszna niewiara, o dotknij mych oczu dłonią,a może przejrzę, a może w sercu mym zmartwychwstaniesz. Tak trudno Cię zrozumieć, tak trudno Ciebie pojąć…przyjdź po raz drugi umierać, Proroku z miasta Betlejem. «Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 281 Jan Twardowski Zaczekaj Kiedy się modlisz – musisz zaczekaćwszystko ma swój czaswidzą prorocytrzeba wciąż prosząc przestać się spodziewaćniewysłuchane w przyszłości dojrzewato niespełnione dopiero się stajePan wie już wszystko nawet pośród nocydokąd się mrówki nadgorliwie spiesząmiłość uwierzy przyjaźń zrozumienie módl się skoro czekać nie umiesz «Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 396 Kazimierz Andrzej Jaworski Modlitwa Pańska Wołamy ufnie: „Święć się Imię”w godzin codziennych brzmi głos nasz w bitew dymiei w dymie głodnych krematoriów. Na świat, co w krwi się dziś rozbestwił,na popiół zgliszcz, na ugór znojuwzywamy z żarem: „Przyjdź, Królestwo”,królestwo ducha i pokoju. I powtarzamy: „Bądź Twa wola”wiedząc, że dobro nie chce zła,że kłosem się rozdzwonią pola,że się uskrzydli każda łza. I tych słów pilnie usta strzegąw klęsk chwili na zagłady brzegu:„Chleba naszego powszedniego”,choć razowego, choć czerstwego. I odpuść ogrom naszych win,od złego zbaw swe pokolenie,sądź po ojcowsku każdy czyni nie wódź nas na pokuszenie. I jeszcze wybacz, łask Rozdawco,opór warg naszych, gdy szepczemy:„Jak i my naszym winowajcom”.Oko jest suche. Glos jest niemy. «Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 109 Jean Chardin Modlitwa przed posiłkiem Czesław Miłosz O modlitwie Pytasz mnie, jak modlić się do kogoś, kogo nie wiem, że modlitwa buduje most z aksamituPo którym idziemy podlatując jak po trampolinieNad krajobrazy koloru dojrzałego złotaPrzemienione magicznym zatrzymaniem most prowadzi na brzeg OdwróceniaGdzie wszystko już na opak i słowo „jest”Odsłania sens przeczuwany mówię: „my”. Każdy z osobnaCzuje tam litość dla innych, uwikłanych w ciało,I wie, że gdyby nawet nie było drugiego brzeguNa most nad ziemią weszliby tak samo. «To, co pisałem», Warszawa 1998, str. 32 Edward Słoński Do Boga Boże obłoków, gwiazd I szlaków mlecznych,Boże wszechbytów bezkresnych i wiecznych!Boże snów wielkich i tęsknot bezdomnych,Boże kamiennych skał i gór ogromnych!Boże słonecznych, uśmiechniętych wiosen,Brzóz pochylonych i wysmukłych sosen,I zadumanych jezior wielki Boże,Dziś duszę swoją przed Tobą otworzę… Szukałem Ciebie w krwawych pióropuszach,Co ogniem płoną w bolejących duszach,Szukałem Ciebie w wielkich ludzkich tłumach,Szukałem Ciebie w człowieczych rozumach,W codziennych modłach i w codziennym chlebie..‚Na próżno, Boże, ja szukałem CiebiePrzez całe życie!W długiej onej męceSkarlała dusza i osłabły ręce…Ktoś mi zawiązał oczy I iść kazał,Ktoś mi zawiązał uszy, chcąc, bym słuchał,Potem ślepemu nikt drogi nie wskazał,A kiedym pytał — tłum śmiechem szedłem… szedłem w ogromnej pokorzeDo Ciebie, wielki i jedyny Boże!… «Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 526 Wacław Oszajca Aniele Stróżu Aniele Stróżu musimy się umówićjutro na matematyce dopilnuj pana żeby mnie nie pytałsam wiesz przecież że tego meczu nie można było nie oglądaćna czwartek odrobię wszystko na piątkę zobaczyszale dzisiaj porozmawiaj z Aniołem Stróżem od panai obydwaj dopilnujcie żeby mnie jutro pan nie pytałza to pójdę teraz spaćżebyś mnie już nie pilnował i się nie męczył «…Ty za blisko, my za daleko…», Lublin 1985, str. 78 Do góry
Zbierając się przy ołtarzu na sprawowanie Ofiary Ciała i Krwi Chrystusa, na pewno nastawiamy się na to, by dobrze w niej uczestniczyć. W związku z tym nie wolno nam zapomnieć, że wielkie znaczenie posiadają chwile milczenia. Zachowujemy je na samym początku w akcie pokutnym, aby wniknąć do wnętrza i uznać swoją ludzką słabość; po wezwaniu do modlitwy, aby uświadomić sobie obecność Bożą i móc w duchu wyrazić własne prośby; po czytaniu Pisma św. i po homilii, aby jeszcze raz rozważyć słowo Boże, i wreszcie po Komunii, aby w sercu swoim chwalić Boga i dziękować za tak ścisłe łączenie się z nami. Zawsze niejako punktem wyjścia jest uświadomienie sobie w głębi serca, że stajemy przed Bogiem jako grzeszni i słabi, potrzebujący Jego pomocy. PIERWSZE CZYTANIE – Rdz 18, 1-10a Abraham przyjmuje Boga Czytanie z Księgi Rodzaju Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham, spojrzawszy, dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich, podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: «O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Ja zaś pójdę wziąć nieco chleba, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego». A oni mu rzekli: «Uczyń tak, jak powiedziałeś». Abraham poszedł więc śpiesznie do namiotu Sary i rzekł: «Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki». Potem Abraham podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. Po czym, wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem. Zapytali go: «Gdzie jest twoja żona, Sara?» – Odpowiedział im: «W tym oto namiocie». Rzekł mu jeden z nich: «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona, Sara, będzie miała wtedy syna». Oto słowo Boże. DRUGIE CZYTANIE – Kol 1, 24-28 Cierpiąc z Chrystusem, dopełniamy Jego dzieła Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan Bracia: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Jego sługą stałem się z powodu zleconego mi wobec was Bożego włodarstwa: mam wypełnić posłannictwo głoszenia słowa Bożego. Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, została teraz objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jakie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was – nadzieja chwały. Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka przedstawić jako doskonałego w Chrystusie. Oto słowo Boże. EWANGELIA – Łk 10, 38-42 Marta i Maria przyjmują Chrystusa Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona». Oto słowo Pańskie. KOMENTARZ Zasada tzw. złotego środka ma zastosowanie również w odniesieniu do życia religijnego. Nieraz zastanawiamy się nad tym, co jest ważniejsze, a w związku z tym czemu więcej powinniśmy poświęcić czasu: rozważaniu, czyli inaczej mówiąc kontemplacji Słowa Bożego, czy też działaniu wprowadzającemu w czyn wymagania, jakie nam stawia Słowo Boże. Kościół stanowiący wielki lud Boży starał się podjąć w sposób szczególny jedno i drugie zadanie. Wyrazem tego są zakony kontemplacyjne i czynne. Nie można uważać za stratę licznych chwil medytacji i modlitwy, jakim się poświęcają zakony kontemplacyjne. Owszem, trzeba powiedzieć, że stanowią one niezwykłe ubogacenie całego Kościoła. „Instytuty poświęcone całkowicie kontemplacji, tak że ich członkowie w odosobnieniu i milczeniu, w ustawicznej modlitwie i gorliwej pokucie zajmują się jedynie Bogiem, zachowują zawsze wyborną cząstkę w mistycznym Ciele Chrystusa, w którym wszystkie członki nie spełniają tej samej czynności. Bogu bowiem składają doskonałą ofiarę chwały, a ludowi Bożemu dodają blasku przez obfite owoce świętości, zagrzewają go przykładem i przyczyniają się do jego wzrostu dzięki tajemniczej płodności apostolskiej. Tak więc są ozdobą Kościoła i zdrojem łask niebieskich”. Jeśli jednak idzie o poszczególnych wiernych żyjących w „świecie”, to trzeba powiedzieć, że w codziennym swoim życiu muszą się nauczyć łączyć kontemplację z czynem. Nie można sobie bowiem wyobrazić chrześcijanina pragnącego postępować zgodnie z Ewangelią, jeśli nigdy nie rozważa dogłębnie Ewangelii. Na wspomniane rozważanie trzeba znaleźć odpowiednie chwile czasu. Mogą być one włączone w codzienną modlitwę, mogą być spędzane w kościele, ale muszą znaleźć swoje miejsce. Łatwo zauważyć, że odnowiona liturgia bardzo troskliwie rezerwuje w czasie jej sprawowania chwile przeznaczone na medytację. Gdyby w życiu chrześcijanina zupełnie zabrakło takich chwil rozważania Słowa Bożego, groziłoby mu duże niebezpieczeństwo. Nie wolno więc pogardzać kontemplacją, ale też nie można zasłaniać się nią, gdy trzeba podjąć chrześcijański czyn. Stąd np. należy przerwać najbardziej owocne rozmyślanie, jeśli niespodziewanie pojawia się konieczność przyjścia z pomocą bliźniemu. W różny sposób możemy szukać ulgi w wielorakich cierpieniach i dolegliwościach, jakie przynosi nam codzienne życie. I tak możemy sobie powiedzieć, że stanowią one po prostu istotną składową część ludzkiego pielgrzymowania na tej ziemi, że trzeba je podjąć ze spokojem, bo zdenerwowanie nie tylko nic nie pomaga, ale nawet pogarsza sytuację. Nie ulega jednak wątpliwości, że dopiero Chrystusowe spojrzenie na te sprawy przynosi właściwe rozwiązanie i potrafi nawet w cierpienie wprowadzić radość. Chrystus włączył cierpienie w historię zbawienia, której On jest centrum. Co więcej, nasz Mistrz pragnie, abyśmy świadomie łączyli swoje cierpienia z Jego krzyżem i uświęcając je w ten sposób, jakby powiększali skarbiec zbawienia: „Ze swej strony dopełniam braki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”. Jakże wielkie pocieszenie niesie taka myśl! Swoje cierpienia mogę codziennie ofiarować w różnych konkretnych intencjach: o powołanie do seminarium, za innych cierpiących, za misje… Augustyn Pelanowski OSPPE Gdy przyklękamy do modlitwy, zamknąwszy drzwi izdebki, z naszego wnętrza wyłaniają się hałaśliwe echa wszystkich doznań z ostatnich kilkudziesięciu godzin, a czasem i lat. Na zewnątrz już jesteśmy Marią z Betanii, ale z wnętrza wydobywają się okrzyki Marty. Maria słucha słowa Bożego, przysiadłszy przed kolanami samego Boga. Marta wydobywa z naszej pamięci orszak wspomnień i zmartwień wzbudzający tumany kurzu uczuciowego: gniew, złość, wspomnienia, lęki, przywiązania, ciekawość odgłosów dochodzących z ulicy, rozpraszające bzyczenie muchy, rozmowy przeprowadzone w ciągu dnia, zdrowe wyrzuty sumienia i te neurotyczne, pretensje, niepokój o najbliższych, impulsy żądające natychmiastowej rozmowy telefonicznej. To wszystko jest jakimś niepotrzebnym wtrącaniem się Marty, żądającej dalszej aktywności, dalszego usługiwania i krzątania się w porządkowaniu naszego światka. Możemy jednak temu całemu zgiełkowi powiedzieć stanowczo: nie teraz! Zajmiemy się tym wszystkim za godzinę. Kiedy jesteśmy z Kimś najważniejszym, wszystko ważne staje się nieważne. Kiedy już uciszymy cały ten zgiełk i zamkniemy go za bramami milczenia, pojawią się przed nami subtelniejsze podwoje, bardziej ukryte, a przez to trudniejsze do pokonania. Jeśli ich nie przekroczymy, prawdziwa modlitwa stanie się znowu nieosiągalna. Drugie wrota modlitwy nie dotyczą już świata zewnętrznego, ale naszego wewnętrznego świata niepokojów tym miejscu modlitwy mogą nam się nasunąć wątpliwości, czy w ogóle Bóg nas słyszy i czy nie jesteśmy czasem zupełnie obojętną Mu osobą. Może to być lęk przed Jego niezadowoleniem, karą, albo wrażenie, że Bóg nas odrzuca lub pomija, nie słyszy lub nie chce z nami rozmawiać. Skoro nic nie czujemy i ogarnia nas pustka, to być może nic dla Niego nie znaczymy? Lęk może sprowokować w nas sztuczną stymulację duchowych przyjemności. Poczujemy szczególne uhonorowanie, objawienie albo misję do nawrócenia świata. Być może zwiedzie nas jakieś wyjątkowe poznanie teologiczno-intelektualne albo wrażenie wybrania. To nie jest jednak Bóg, tylko nasze lękowe pragnienia, które nas odwodzą od ostatnich drzwi uciszenia w modlitwie. Nasza modlitwa głębi jeszcze bardziej domaga się wyrzeczenia samych siebie i swoich pragnień i lęków niż nasze życie aktywne i moralne. Każda prawdziwa modlitwa musi się przynajmniej kończyć ciszą zapatrzenia się w oczy Jezusa i usłyszenia Boga w Jego prawdziwych słowach, jakie do nas kieruje wprost z Biblii. Maria zapomniała o wszystkim, nawet o krzątającej się siostrze. Była szczęśliwa, ale nie podekscytowana. Zapatrzona i zasłuchana. Jej miłość uwolniła ją na godzinę z wszelkich trosk i zmartwień, lęków i obaw. Marta zaś oddała się swoim zmartwieniom i lękom, dlatego była pozbawiona miłości i wypełniona pretensjonalnością. Zapewne roznosiła poczęstunek pośród zasłuchanych gości, którzy wypełnili atrium jej domu w Betanii. Dbając jednak o ich głód żołądka, naraziła się na głód własnego serca.
Liturgia Słowa wg lekcjonarza z 2015 roku PIERWSZE CZYTANIE Rdz 18, 20-32 Abraham wstawia się za Sodomą Czytanie z Księgi Rodzaju Bóg rzekł do Abrahama: «Głośno się rozlega skarga na Sodomę i Gomorę, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie. Chcę więc zstąpić i zobaczyć, czy postępują tak, jak głosi oskarżenie, które do Mnie doszło, czy nie; dowiem się». Wtedy to dwaj mężowie odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem. Podszedłszy do Niego, Abraham rzekł: «Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?» Pan odpowiedział: «Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich». Rzekł znowu Abraham: «Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem. Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z braku tych pięciu zniszczysz całe miasto?» Pan rzekł: «Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu». Abraham znów odezwał się tymi słowami: «A może znalazłoby się tam czterdziestu?» Pan rzekł: «Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu». Wtedy Abraham powiedział: «Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu?» A na to Pan: «Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu». Rzekł Abraham: «Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?» Pan odpowiedział: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu». Na to Abraham: «Niech mój Pan się nie gniewa, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?» Odpowiedział Pan: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu». Oto słowo Boże. PSALM RESPONSORYJNY Ps 138 (137), 1b-2a. 2b-3. 6-7d. 7e-8 (R.: por. 3a) Refren: Pan mnie wysłuchał, kiedy Go wzywałem. Będę Cię sławił, Panie, z całego serca, * bo usłyszałeś słowa ust moich. Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów, * pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku. Refren. I będę sławił Twe imię za łaskę i wierność Twoją, * bo ponad wszystko wywyższyłeś Twe imię i obietnicę. Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem, * pomnożyłeś moc mojej duszy. Refren. Zaprawdę, Pan jest wzniosły, † patrzy łaskawie na pokornego, * pyszałka zaś dostrzega z daleka. Gdy chodzę wśród utrapienia, Ty podtrzymujesz me życie, * wyciągasz swoją rękę przeciw gniewowi mych wrogów. Refren. Wybawia mnie Twoja prawica. * Pan za mnie wszystkiego dokona. Panie, Twa łaska trwa na wieki, * nie porzucaj dzieła rąk swoich. Refren. DRUGIE CZYTANIE Kol 2, 12-14 Chrzest udziałem w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan Bracia: Z Chrystusem pogrzebani jesteście w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił. I was, umarłych na skutek występków i «nieobrzezania» waszego grzesznego ciała, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny, przygniatający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża. Oto słowo Boże. ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ Por. Rz 8, 15bc Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. Otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym wołamy: «Abba, Ojcze». Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. EWANGELIA Łk 11, 1-13 Chrystus uczy modlitwy Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie». Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą». Oto słowo Pańskie.
Łk 13, 22-30 Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?” On rzekł do nich: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”. Czy nas – ludzi współczesnych – w ogóle interesuje pytanie o zbawienie?… Czy w naszym zabieganym życiu jest miejsce na tę kwestię? Zdaje się, że w wielu wypadkach można by odpowiedzieć przecząco… Łatwo to zweryfikować uświadamiając sobie, czy w codziennych wyborach zastanawiamy się nad zbawieniem, czy obok pytań: czy to będzie korzystne, opłacalne, dobre dla zdrowia i urody, dodajemy: czy to posłuży do mojego zbawienia?… A o co zapytalibyśmy Jezusa, gdybyśmy mieli okazję spotkać go tak, jak ludzie Jemu współcześni? Czy rzeczywiście najbardziej interesującą nas sprawą byłoby zapytanie: „Panie, jak się zbawić?” lub „Czy tylko nieliczni będą zbawieni?”… Na pierwszy rzut oka wydaje się, że kwestia zbawienia nie jest dla nas paląca… Czy jednak jest tak naprawdę? Takie wrażenie odnosi się, ponieważ w tej dziedzinie istnieje w nas duży bałagan. Zdaje się, że odłączmy skutek od przyczyny. Chcemy przecież karmić się owocami zbawienia, a więc szczęściem, pokojem, radością, jednością, miłością – ale nie chcemy wkładać trudu w uprawę ziemi i hodowlę „drzewa”, z którego mamy spożywać te słodkie owoce… Innymi słowy – odrzucamy autentyczną wiarę i wskazania Jezusa, ale mimo to oczekujemy w naszym życiu pomyślności i błogosławieństwa… Czy to uczciwe?… Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi – mówi Jezus. On nie zakrywa przed nami prawdy o tym, że dojście do zbawienia wymaga trudu i wyrzeczenia. Nie wystarczy jedynie legitymować się znajomością Jezusa, ale trzeba w tę relację na serio wejść i ją rozwijać… W przeciwnym razie usłyszymy gorzkie słowa: nie wiem skąd jesteście… To my sami decydujemy o naszym losie, gdyż dokonując wyborów, świadomie stajemy po stronie dobra bądź zła. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości! – mówi Pan. Czym jest ta niesprawiedliwość? Z definicji sprawiedliwość polega na oddaniu każdemu tego, co mu się słusznie należy. W kontekście słów Jezusa niesprawiedliwość ma miejsce wtedy, gdy człowiek nie podejmuje wysiłku przejścia przez ciasne drzwi, czyli wcielania w życie wymagającej nauki Chrystusa. Z tego wypływa wszelkie inne działanie, które sprowadza nas z drogi życia na niebezpieczne manowce własnych pomysłów na życie i szczęście. Często chcemy bowiem sami „wydedukować” zbawienie myśląc, że to, o którym mówi Pan, dotyczy tylko wieczności. A tak przecież nie jest! Zbawienie zaczyna się już tu, w doczesności i tak naprawdę już tutaj mamy kosztować jego owoców, przemieniając ten świat na lepszy i bardziej ludzki. Być może niejeden człowiek będzie zaskoczony, iż to, co uznawał za „bilet wstępu” do nieba, okazało się fałszywą monetą… Jezus wciąż zwraca naszą uwagę na serce, w którym dokonują się wybory – to tu rozstrzyga się nasze zbawienie i kwestia sprawiedliwości naszych poczynań. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym – każdy jest bowiem zaproszony i ma szansę, gdyż zbawienie to nie kwestia przynależności do takiej, czy innej grupy, ale czystości intencji i prawego sumienia, które kształtuje się na drodze Ewangelii.